Ula, sesji ciąg dalszy
Tym razem bez lamp, parasolek itp.


To był mój pierwszy ślub w tym roku. Plener robiony na raty, jak zwykle młodzi nie uniknęli mojej „pomysłowości” i Monika wylądowała w taczce / wózku. Na starość będą mogli powiedzieć do wnuków „fotografa mieliśmy… dziwnego” ;)







